wtorek, 29 marca 2016

prawdziwa muzyka nie umarła

Jakiś czas temu zmarł David Bowie. Cały internet nagle został zalany utworami, biografiami, nagle Bowie stał się idolem mnóstwa ludzi, nagle wielu ludzi dowiedziało się o jego istnieniu. 

Do napisania tego tekstu natchnął mnie jeden komentarz. Otóż pod kolejnym zdjęciu artysty na instagramie, pewien internauta napisał, że to żałosne, że ludzie zaczynają zachwycać się człowiekiem dopiero w momencie, w którym on umiera. Że artystę trzeba wspierać za życia, a nie nagle po jego odejściu zgrywać wielkich fanów, nawet jak do tej pory znało się tylko jeden jego utwór, czasem nawet nie wiedząc, że to jego.

W pierwszej chwili chciałam się zgodzić. Podobnie było z Michaelem Jacksonem, od którego wiele osób się odwróciło i dopiero jak zmarł, przypomniało sobie o jego geniuszu. Podobnie było z Amy Winehouse. I z wieloma innymi.

Hipokryzja, pomyślałam, choć sama zachwyciłam się głosem Amy dopiero jak wszystkie stacje radiowe zaczęły w kółko puszczać jej piosenki, gdy po jej śmierci stały się modne.

Ale później zaczęłam się zastanawiać, kim są ludzie, którzy wrzucili na tablicę czarno-białe zdjęcie Bowiego. Podzieliłam ich na cztery grupy. Więc byli oddani fani artysty, którzy znali na pamięć każdą jego piosenkę. Byli ci, którzy kojarzyli niektóre jego utwory. Ci, którzy właściwie dowiedzieli się o jego istnieniu dopiero jak media podały informację o jego śmierci, przesłuchali jego utwory, zachwycili się i pożałowali, że tak późno się o nim dowiedzieli. No i byli ci, którzy uznali, że ów czarno-biały portret generuje lajki na fejsie

I nie potępiam przedstawicieli żadnej z tych grup. Co z tego, że wcześniej ktoś znał tylko Heroes (mój ukochany!), co z tego, że fejm; dzięki temu więcej ludzi dowie się, że był taki artysta, więcej ludzi przypomni sobie jego utwory, więcej ludzi pomodli się, lub świecko westchnie nad jego duszą i wielu ludziom jego muzyka 'zrobi' jeszcze niejeden wieczór.

I tak sobie tylko myślę, że wciąż wielu ludzi jest ludzi przekonanych, że 'prawdziwa muzyka umiera'. Wraz ze śmiercią kolejnych artystów żałują oni, że wcześniej ich nie odkryli. Nie, moi drodzy, prawdziwa muzyka ma się dobrze, być może po prostu nie potraficie szukać. Odnajdźcie 'swoich' wspaniałych, ukochanych muzyków póki żyją. 


sobota, 12 marca 2016

podróżuję sama

Właściwie nigdy nie należałam do odważnych osób. Do tej pory boję się niemal wszystkiego, może prócz szczurów, myszy i pająków. Jak miałam jakieś 13 lat, przez jakiś czas co czwartek jeździłam na tańce do niewielkiego miasta, 20 km od mojej wsi. Sama, autobusem. Właściwie to by było na tyle mojej samodzielności, na długie lata. Dopiero w wieku 23 lat pojechałam do Włoch, z resztą wiecie, później do Hiszpanii. Generalnie żaden wyczyn, dla mnie- wielki. I tak naprawdę ciężko mi 'ugryźć' ten post, zacznę więc od krótkiego artykułu, na który się natknęłam.


Pewna paragwajska studentka, Guadalupe Acosta, umieściła na Facebooku post odnoszący się do wydarzenia, które miało miejsce pod koniec lutego. Dwie młode dziewczyny z Argentyny zostały zamordowane przez dwóch mężczyzn podczas podróży do Ekwadoru. 

poniedziałek, 7 marca 2016

na drugiej półkuli

Leciałam jakieś trzynaście godzin. Na oparciach siedzeń były ekrany, na których można było śledzić trasę, oglądać filmy lub słuchać muzyki. Korzystałam głównie z tej pierwszej opcji. Zazwyczaj latam tanimi liniami, więc siedziałam z szeroko otwartymi oczami i robiłam zdjęcia wszystkiemu, co się dało, jak azjatycki turysta.



wtorek, 15 września 2015

Druga pieczątka.

Minęło ponad 10 lat od czasu gdy rozemocjonowana, choć nie do końca świadoma niezwykłości sytuacji, ściskałam paszport w dłoni, niecierpliwie wlepiając oczy w szybę. Pamiętam strażnika, który bardzo uważnie analizował moje dane, zerkał to na mnie, to na zdjęcie. Po wielu godzinach w autokarze przekroczyliśmy granicę Ukrainy. Widok za oknem nie zmienił się. Miałam jedną jedyną pieczątkę w paszporcie, która sama w sobie niewiele dla mnie znaczyła. Ale byłam Za Granicą po raz pierwszy.

Dużo zajęło mi podjęcie decyzji. Sprawdzałam ceny biletów po parę razy dziennie. Miałam świadomość, że teraz albo nigdy. I w końcu, pewnego wieczora, patrząc znów na bilety nagle wcisnęłam 'kup bilet' zanim zdążyłam pomyśleć. I później już nie było wyjścia.


piątek, 14 sierpnia 2015

genialny, homemade dezodorant, który działa!

Uwielbiam dowiadywać się o wspaniałych właściwościach produktów, które posiada nawet ktoś tak kuchenno-zielony, jak ja. Na samym niemal początku mojej blogowej przygody, pisałam o antyrakowych właściwościach sody, a dziś zdradzę Wam jak jeszcze można wykorzystać ów cudowny proszek.



wtorek, 11 sierpnia 2015

o różnicach kulturowych

No cóż, systematyczność nie jest moją mocną stroną. Przyjmijmy, że miałam wakacje. Jestem teraz w Hiszpanii, jeszcze dwa dni. Później jakiś tydzień w Anglii i lecę do Polski. Trochę taka ironia losu- bo latać nie bardzo lubię, ale świat jest zbyt piękny by siedzieć w miejscu. W ciągu ostatniego roku naprawdę dużo się działo, zresztą wiecie. Miałam zaszczyt poznać wielu wspaniałych (lub mniej wspaniałych) ludzi z całego świata. I zrodził się pomysł na post... czy Was też fascynują różnice między ludźmi ze względu na pochodzenie? Jeśli tak, mam nadzieję, że z tego wpisu dowiecie się czegoś nowego. 

bardzo mi brakuje mojego aparatu, niestety przez jakiś czas zdjęcia będą takiej jakości :(